Sześć razy nie dostał się do Szkoły Filmowej, później trafił pod skrzydła Quentina Tarantino, a dziś współpracuje z najwybitniejszymi postaciami amerykańskiego kina. Polski operator, Andrzej Sekuła, jest doskonałym przykładem na to, że nawet z pozoru najboleśniejszą porażkę można przekuć w spektakularny sukces.
Byłam w kinie na "21:37". Tylko dzieci na sali mi żal
- Dziś, 16:25
- edziecko.pl
- 0
Nie ma komentarzy